4 koncerty, świetna zabawa i szczytny cel - tak było w środę w Desdemonie. Podczas charytatywnego koncertu zagrali kolejno: Lynes, Why Bother?, Aporia i Dule Tree. Jak było dowiecie się poniżej, lecz na wstępie zaznaczę, że zawartość tej relacji może was nieco zdziwić :).
Wszystko zaczęło się od pierwszego w historii koncertu zupełnie nowego projektu. Lynes to troje przyjaciół, którzy lubią razem improwizować, bawić się formą i udawać się na psychodeliczne wycieczki. Mateusz, Kamil i Gabriela mówią, że grają pod wpływem emocji, które wywołuje współczesna rzeczywistość. Tak też ta muzyka brzmiała - szczerze, intensywnie, a jednocześnie nie była jeszcze do końca zdefiniowana. Warto śledzić dalsze poczynania zespołu, co z pewnością potwierdzi publiczność, która ciepło przyjęła zespół.
Wyobraźcie sobie miny osób przybyłych do Desdemony, gdy na scenę gdyńskiego klubu wkroczyło dziarskim krokiem czterech facetów ubranych w... letnie sukienki w kwiatki. Widok i reakcja były bezcenne. Na taki szalony pomysł wpadli członkowie zespołu Why Bother?, który tworzą Bartosz Boro Borowski, Maciej Szkudlarek, Łukasz Kumański i Rafał Jurewicz. Panowie bawili się świetnie, improwizując i ciesząc się wspólnym czasem, podobnie jak publiczność, która dopingowała ich gorąco. Zagrali mocny, intensywny set, nieco dłuższy niż pierwotnie planowali, dając się ponieść potężnej energii, improwizacjom i chwili. Dali z siebie wszystko.
Trudno było wyobrazić sobie ten koncert bez grupy Aporia, której album "Strefy Graniczne" świetnie wpisał się w tematykę wieczoru - pomocy walczącym o życie migrantom. Zespół wykrzyczał ile sił w płucach i zagrał najmocniej i najintensywniej jak potrafił, by opowiedzieć o także o granicach w szerszym spektrum - tych, które przekraczamy na co dzień. Tych, które przekroczyliśmy w przeszłości, a także tych, które powinniśmy przekroczyć, oraz o tych, do których nie powinniśmy się nigdy zbliżyć." Był to jeszcze jeden bardzo bezpośredni i pełen emocji występ.
Wieczór zakończył się potężnym wykopem za sprawą duetu Dule Tree, którego siła przekazu tkwi w prostocie. To był cios prosto w twarz, ostateczne rozstrzygnięcie. Poprzez miarowe uderzenia bębnów, gitarowe zgrzyty, hałas i wrzask muzycy wyrażają całe zło tego świata, całą nagromadzoną frustrację i brak zgody na krzywdę, która ma miejsce dookoła nas. Nie wszystko przecież musi być piękne w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ta muzyka niosła ze sobą piękny, szczery przekaz i to się liczy najbardziej. Po takim finale nic już nie pozostaje takie samo.
Jednak to nie muzyka była tego wieczoru najważniejsza. Okołoświąteczny okres to najlepszy moment, by pomagać, tym bardziej w sytuacji kryzysowej. Dochód ze sprzedaży biletów przeznaczony został dla Fundacji Ocalenie, niosącej pomoc migrantom, walczącym o życie na granicy. Organizatorzy zebrali kilka tysięcy złotych i to jest najpiękniejsze. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :)
LYNES