poniedziałek, 31 marca 2025

Nietypowe hymny, czyli o nowym albumie Whitechapel

Jak bardzo ekstremalny może być metal? Gdzie leży granica? Podgatunków ciężkiego grania jest tak wiele, że nie sposób ich ogarnąć umysłem, ale niewątpliwie jednym z najmroczniejszych zakamarków jest deathcore - muzyka konkretna, mocna, bardzo techniczna, ale też niesamowicie intrygująca. Znajdziecie potężną dawkę takiego grania na "Hymns In Disonance" - nowej płycie Whitechapel. Amerykańska grupa proponuje piosenki pełne dysonansów, zmian tempa, uderzające potężną ścianą dźwięku. To deathcore najwyższej próby.

 


 Niedocenieni

Deathcore to trudna, wymagająca muzyka,  pełna nieoczywistych stylistycznych zakrętów, ale też emocji podanych bardzo bezpośrednio. Choć z roku na rok zyskuje coraz większą popularność, za sprawą choćby grupy Lorna Shore, wciąż wiele zespołów z tego nurtu pozostaje niedocenionych.Wśród nich jest niewątpliwie grupa Whitechapel, która gra mocno, szybko, konkretnie i bardzo ciekawie. Nie od dziś - od prawie dwóch dekad, z albumu na album doskonaląc swój warsztat. "Hymns In Dissonance" to świetny materiał.


 Cios w twarz

Whitechapel wkraczają w mrok jeszcze silniej, jeszcze głębiej brnąc w otchłań za sprawą totalnie piekielnego growlu i potężnych przełamań. Proponują konkret, który uderza prosto w twarz. Dla wokalisty Phila Bozemana ten album jest pomostem do przepracowania emocji - oswojenia przeszłości i stanów, które silnie wpłynęły na jego życie. Ta brutalna, mroczna, agresywna i ciężka muzyka sięga silnie do korzeni i jest tu po to, by wyzbyć się z wnętrza wszystkiego tego, co przytłacza. Przy okazji została świetnie wyprodukowana, co sprawia, że słucha jej się bardzo dobrze, a z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa się nowe warstwy.


Śpiewać inaczej

 Lubisz śpiewać? To świetnie, bo śpiew pozwala wyzbyć się emocji i oczyścić umysł. Niesie też radość. Najlepiej śpiewa się te piosenki, które są melodyjne i mają łatwo zapamiętywalny rytm. Whitechapel proponują coś zupełnie odmiennego, choć poniekąd też zachęcają do śpiewania proponując nieco nietypowe...hymny. 

„Hymns In Dissonance to kpina z prawdziwej natury hymnów” — wyjaśnia Bozeman. „Hymny są melodyjne i harmonijne. Dysonans jest przeciwieństwem melodii i harmonii. Dysonans reprezentuje zło. Utwory na płycie to hymny, które reprezentują siedem grzechów głównych, zaczynając od utworu trzeciego do dziesiątego. Utwory pierwszy i drugi to wstęp”. Cały album jest rytuałem i spójną historią. Choć niewiele tu pozytywnych emocji, niekiedy jego fragmenty potrafią poruszyć.


Najlepiej na żywo

Śpiewać nowe piosenki Whitechapel bardzo ciężko bez odpowiedniego przygotowania, jeśli np. nie jest wam po drodze z growlem, ale świetnie nadadzą się za to do kręcenia pod sceną młynków i szaleństw. Okazja ku temu już bardzo niedługo. Whitechapel dadzą próbkę swoich potężnych możliwości już w czerwcu w Gdańsku. Wystąpią 4 czerwca na Park Stage w ramach Mystic Festival. Więcej o festiwalu na www.mysticfestival.pl


"Hymns In Dissonance" posłuchacie tu: https://whitechapelmetal.bandcamp.com/album/hymns-in-dissonance