Kilkutygodniowa trasa koncertowa, w międzyczasie zbieranie pomysłów na płytę, nagrywanie, kilkudniowa przerwa w domu i kolejny wyjazd - życie aktywnego muzyka to niełatwy chleb, ale zajęcie przynoszące ogrom satysfakcji i twórczego spełnienia.
W piątkowe popołudnie, jeden z najważniejszych metalowych wokalistów ostatnich dziesięcioleci, Mikael Stanne opowiedział mi o swojej niesłabnącej pasji do muzyki i tym, jak dzieli swój czas między działalność w czterech zespołach, aktywnie udzielając się w Dark Tranquillity, The Halo Effect, Cemetery Skyline i Grand Cadaver. To niestrudzony, pełen pasji artysta, który niezmiennie ma wiele do przekazania, kocha podróżować i spotykać się z ludźmi, a rozmowa z nim to czysta przyjemność.
(English version below)
Między Uchem A Mózgiem: Nie mam wątpliwości, że jesteś bardzo zapracowaną osobą. O ile dobrze liczę, udzielasz się obecnie w czterech zespołach (Dark Tranquillity, The Halo Effect, Cemetery Skyline, Grand Cadaver). Jak radzisz sobie z dzieleniem czasu pomiędzy tymi zespołami i wszystkimi aktywnościami związanymi z nagrywaniem, wydawaniem muzyki i z trasami koncertowymi?
Mikael Stanne: Dobrze wyczuwasz, to nie jest łatwe. Wszystko było zdecydowanie łatwiejsze, gdy poszczególne zespoły zaczynały. W trakcie pandemii łatwo było powołać do życia nowe zespoły, ponieważ w obliczu pustego kalendarza nie było do roboty nic innego jak komponowanie nowej muzyki, sięganie po nowe pomysły i rejestrowanie ich.
MUAM: Brzmi to wszystko, jakbyś był zobowiązany żyć teraz w niekończącej się trasie koncertowej...
Mikael: Praca na poczet czterech zespołów to wyzwanie, ale niesamowicie interesujące. Umożliwia mi to pracę z różnymi ludźmi, w miejscach, do których pewnie w innych okolicznościach bym się nie udał. Działa to wszystko jak samonapędzające się koło - wróciłem właśnie z trasy po Finlandii z Cemetery Skyline, na chwilę obecną piszę teksty do utworów, które będę nagrywał za moment z Grand Cadaver. W przyszłym tygodniu zaczynamy próby z Dark Tranquillity przed pięciotygodniową trasą koncertową po Europie, a gdy ta trasa dobiegnie końca, zabiorę się za pracę nad nową płytą The Halo Effect. To nieustanna praca, ale dzięki temu, że współpracuję ze wspaniałymi ludźmi, którzy dbają o mój kalendarz, jestem w stanie działać. Dzięki nim nie przepracowuję się aż tak. Oczywiście, jest wiele do zrobienia, ale to sprawia mi ogromną radość, daje mi spełnienie. Jestem szczęściarzem, że mogę żyć z muzyki, pracować wśród przyjaciół. Nie mam na co narzekać - sam sobie zgotowałem ten stopień zaangażowania, więc muszę teraz wypić to, co sobie nawarzyłem (śmiech) i po prostu zabierać się do roboty.
MUAM: To wręcz nieprawdopodobne, że dajesz radę tak intensywnie funkcjonować. Podziwiam Cię. Masz jeszcze w ogóle czas na jakiś odpoczynek? Ile czasu w roku średnio spędzasz w domu?
Mikael: Możliwie najwięcej. 2023 rok był dosyć ciężki - graliśmy bardzo dużo koncertów, ale wygląda na to, że 2025 będzie jeszcze bardziej intensywnym. Planujemy trochę odpuścić w przyszłym roku i porządnie odsapnąć. Muszę bardzo cenić czas spędzany w domu z rodziną i czerpać z każdej najdrobniejszej chwili - to najcenniejszy czas.
MUAM: A co jest dla Ciebie najistotniejsze, gdy jesteś w trasie?
Mikael: Dbanie o zdrowie i cieszenie się każdą chwilą. Fakt, że jesteś na drugim końcu globu w chwili, gdy marzysz o tym, by po prostu być w domu może być frustrujący, ale szybko uświadamiasz sobie, że pracowałeś na to całe życie i marzyłeś o tym odkąd zaświtała ci w głowie myśl o tym, że chcesz być muzykiem, więc szybko bierzesz się w garść. Jest praca do wykonania, a także zobowiązanie wobec siebie samego i przyjaciół z zespołu, jak i oczywiście publiczności, która przychodzi na koncerty. W takich okolicznościach nie ma miejsca na jakieś narzekania. Wciąż jest w nas ta pasja, nadal kochamy to robić i chcemy grać razem jak najdłużej. Wszystko jednak jest w rękach naszych odbiorców, więc staramy się cieszyć chwilą tak długo, jak to możliwe. Jeśli ludzie uznają, że nie chcą już słuchać twojej muzyki, jest po wszystkim.
Czasem naprawdę łatwo jest zapomnieć, po co to wszystko się robi, jeśli jesteś w długiej trasie kolejny dzień i twoja praca to nie osiem godzin w biurze, po których udajesz się do domu. Marzyliśmy o tym podróżowaniu, dążyliśmy do tego, to był nasz życiowy cel, na który pracowaliśmy latami.
MUAM: Dark Tranquillity prężnie działa już od ponad trzech dekad - to bardzo długa i piękna historia. Doceniam bardzo to, że nadal podróżujecie po świecie i dzielicie się sztuką. Jak spoglądasz na ten długi odcinek czasu z perspektywy tych lat spędzonych w zespole? Jak się zmieniło Twoje życie? Z pewnością diametralnie...
Mikael: Tak, to szaleństwo. Gdy zaczynaliśmy tę przygodę, spotykaliśmy się po szkole. Po lekcjach od razu biegliśmy do domu, by pograć na gitarach i spędzać czas z przyjaciółmi i rozmawiać o muzyce. Mieliśmy wtedy po szesnaście lat. Muzyka zawsze była na pierwszym miejscu, żyliśmy dla niej, ale w życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, że priorytety ulegają zmianie... Musisz prędzej czy później zająć się wszystkim innym, pracą, przeprowadzką i innymi codziennymi sprawami. Nasze życie uległo zmianie, ale pasja do muzyki i do tworzenia nie osłabła...
Mam to szczęście, że mogę jeździć w trasy, a gdy z nich wracam, zajmuję się dbaniem o domowe ognisko. Stworzyłem sobie komfortowe miejsce do pracy - strefę, w której możemy tworzyć i nagrywać. Oczywiście jesteśmy coraz starsi i życie wchodzi z butami w różnych niespodziewanych momentach, zmieniają się też priorytety, co miało miejsce u wielu członków zespołu na przestrzeni lat, którzy musieli odpuścić pasję na rzecz innych zobowiązań. Tak to już jest, to absolutnie w porządku, bo nie powinno się robić tego z doskoku, lecz móc w pełni się zaangażować.
Dla mnie ta pasja jest kluczowa - jeśli ktoś tego nie czuje, nie widzę powodu, by się angażować w zespół. To dużo pracy, późne godziny pracy, długie, wyczerpujące podróże - jeśli tego nie czujesz, nie powinieneś w to brnąć. Kształtujemy nasze życie wokół zespołu. Wciąż tli się ta iskra pasji, która prowadziła nas, gdy byliśmy nastolatkami, wciąż jesteśmy głodni nowych wyzwań. Nie mogę się doczekać kolejnych tras, to szaleństwo...
MUAM: Tę energię, pasję i chęć opowiedzenia o czymś ważnym słychać na Waszej najnowszej płycie "Endtime Signals". Porusza trudne tematy, ale jednocześnie jest bardzo szczera i bardzo świeża.
Mikael: Pasja pozostała zdecydowanie niezmiennie silna, możliwe że nieco zmienił się sposób jej wyrażenia. Wkładamy w dźwięki tak samo wiele emocji, jak w czasach, gdy mieliśmy po dwadzieścia lat. Jest ten brak zgody na to, co dzieje się na świecie, ta frustracja, złość. Niezmiennie próbujemy zrozumieć, dokąd zmierza świat, odnaleźć swoje miejsce, poradzić sobie z różnymi sprawami i opowiadamy o tym poprzez muzykę.
To uczucie zagubienia w świecie jest nadal silnie obecne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Kiedy zaczęliśmy pisać „Endtime Signals”, czuliśmy bezradność i beznadzieję tego, co nas otacza - tak wiele zła wydarzyło się w miejscach, w których jeszcze do niedawna podróżowaliśmy. Spędziliśmy trochę czasu na Ukrainie, później ruszyliśmy do USA, a tymczasem dosłownie dwa tygodnie później wybuchła wojna. Poczuliśmy się strasznie dziwnie, zastanawiając się co do cholery robimy i jaki jest cel naszego działania. Przecież w obecnym stanie świata nie będziemy po prostu krzyczeć i się bawić...
Naprawdę ważne było dla nas stworzenie tego albumu, aby usprawiedliwić nasze działania i w pewnym sensie także nasze życiowe wybory. Z drugiej strony muzyka była świetnym sposobem na wyrażenie bólu, uczucia bezradności i gniewu . Muzyka zawsze była dla mnie odskocznią w bezpieczną strefę, a także potwierdzeniem tego, co czuję. Muzyka, która do Ciebie przemawia, której słuchasz może wzmocnić to, co czujesz, a także otworzyć nowe perspektywy. Czasem wszystko czego potrzebujesz to informacja, że nie jesteś sam w tym, co czujesz, że ktoś czuje podobnie, że jest równie nieszczęśliwy, zrozpaczony, sfrustrowany - wciąż na mnie to działa.
Muzyka ekstremalna opowiada o emocjonalnych burzach - smutku, który przeszywa na wskroś, wciąga całkowicie, tym, czego nienawidzisz, co cię przytłacza - nie jest trudno odnaleźć te emocje we współczesnym świecie. Samo znalezienie odpowiednich słów, aby ukierunkować ten gniew, działa w
pewnym sensie terapeutycznie i jest bardzo
potrzebne. Z pewnością tego potrzebuję i jest to wspaniałe uwolnienie
dla nas wszystkich. Mam nadzieję, że pomoże naszym słuchaczom ukierunkować emocje, które czują.
MUAM: Gniew i frustracja to jena strona, ale jest też w Waszej muzyce nadzieja, tym bardziej potrzebna w tych czasach. Tę równowagę osiągacie dzięki połączeniu mroku gitar, blastów i growli z pięknymi, harmonijnymi melodiami.
Mikael: Wokal zawsze był w Dark Tranquillity ciężki, zawsze też staraliśmy się wzmacniać przekaz poprzez melodie, np gitar. Cieszę się, że to działa.
MUAM: A jak się czujesz jako wokalista na przestrzeni lat? Lepiej Ci się teraz śpiewa i występuje niż kiedyś, a może zupełnie odwrotnie?
Mikael: Myślę, że teraz jest zdecydowanie łatwiej. Z drugiej strony gdy byłem młodszy regenerowałem się znacznie szybciej po długiej nocy. W ostatnich latach opracowałem jednak technikę, która pozwala mi być w pełni spokojnym o kondycję głosu. Ćwiczyłem też w ostatnich latach znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Nagrałem wiele płyt w krótkim czasie, co dało mi dużo ważnej praktyki, wzmocniło mnie na tyle, że jestem w stanie występować teraz codziennie przez pięć tygodni, bez dnia przerwy. Trochę martwiłem się o to, jak sobie poradzę podczas trasy z Cemetery Skyline, bo w tym zespole śpiewam wyłącznie czysto, ale poszło gładko, więc ta technika działa. Czas włożony w realizację różnych projektów opłacił się - czuję się teraz pewniej ze swoim głosem, lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu.
MUAM: Bardzo miło to słyszeć! A jak znajdujesz czas na pisanie tekstów? W trasie, czy jakoś pomiędzy? Przychodzi Ci to naturalnie, czy potrzebujesz specjalnej przestrzeni, by się na tej pracy skoncentrować?
Mikael: Naturalnie odnoszę się do tego, co czuję, próbując wyrazić to w sposób, który pasuje do muzyki. To wyzwanie, które podejmuję. Czasami zapisuję coś w trasie, czasem pojawia się wena, kiedy jesteś w samolocie, pociągu, między koncertami. Po prostu piszę wtedy o tym, co widzę i czego doświadczam. Większość pracy wykonuję jednak w domu, wtedy po prostu siadam w swoim studiu i słucham piosenek. Wtedy mogę wypróbować różne rzeczy, więc od razu wiem, co pasuje. Kiedy więc mam czas, robię to głównie w domu, bo wtedy mogę być w stu procentach skupiony na tym zadaniu. Przeważnie potrzebuję ciszy i trochę przestrzeni na to, bym mógł pobyć sam w pokoju.
Pisałem dużo, kiedy byłem w Chinach kilka tygodni temu. Po prostu czułem się trochę dziwnie, samotnie, jakoś nie na miejscu i bardzo mnie to zainspirowało. Właśnie skończyłem kilka tekstów.
MUAM: A lubisz te sytuacje występów na scenie w pełnym słońcu?
MUAM: To prawda. Jeszcze większym zagrożeniem jest jednak sztuczna inteligencja i to, że można teraz właściwie bezproblemowo wyprodukować dowolną muzykę i upodobnić ją do tej, którą stworzyli artyści na przestrzeni lat. Coraz trudniej jest odróżnić to, co tworzy człowiek od tego, co jest sztuczne...
Sztuczna inteligencja może być genialnym, bardzo pomocnym wynalazkiem, który usprawni wykonywanie skomplikowanych obliczeń, będzie nieodzowną pomocą w badaniach naukowych czy medycynie, ale w kontekście sztuki jest realnym zagrożeniem, bo kreatywność nie będzie już potrzebna. Na szczęście w historii jest jednak tak, że po latach zachwytu przychodzi zwrot i wtedy mam nadzieję głód prawdziwej, oryginalnej sztuki tworzonej z pasji przez człowieka powróci. To także zagrożenie pod kątem politycznym, bo bardzo łatwo fałszować informacje przy pomocy tych narzędzi. Czeka nas ciężka przeprawa...
MUAM: Nie chcę kończyć tak smutno, więc teraz będzie coś lżejszego :) Masz jakieś szczególne miejsce, do którego lubisz wracać podróżując po świecie?
Mikael: Jest kilka takich miejsc. Kocham grać w Holandii - Harlem na obrzeżach Amsterdamu jest wspaniały. Uwielbiam też kluby w Belgii - O13, Tilburg, Nijmegen. Czuję się tam bardzo komfortowo - jest świetne zaplecze, świetne nagłośnienie.
Wspaniale jest też wracać do poszczególnych miast i swoich ulubionych barów, restauracji, do których wielokrotnie zaglądaliśmy na przestrzeni lat. Mamy swoje kluczowe miejsca w różnych miastach. Uwielbiam przebiec się rano po mieście i poszukać miejsc wartych odwiedzenia - gdzie można coś fajnego zjeść i wypić, zobaczyć coś nietypowego. Kocham odkrywać. Przez wiele lat nie mieliśmy na to przestrzeni, teraz staramy się to nadrobić.
Świat nieustannie się zmienia - miasta się zmieniają, powstają nowe miejsca. Staram się doświadczać tych emocji, cieszyć się tym czasem, póki jeszcze mogę podróżować. Spotykam też po drodze wielu przyjaciół i staram się poświęcać im jak najwięcej czasu. To najpiękniejszy aspekt tras koncertowych.
MUAM: Tak, miejsca ulegają ciągłym zmianom - część punktów jest zamykanych, powstają nowe budynki, zmienia się charakter danego terenu... Warto się temu przyglądać.
Mikael: Zawsze smuci mnie, gdy zamykają się kluby, w których graliśmy, ale miło jest też poznawać te nowe miejsca. Nawet gdy wracam do domu po 2 miesiącach nie mogę uwierzyć jak wiele zmienia się w moim rodzinnym Goteborgu przez ten czas...
MUAM: Niektóre rzeczy pozostają niezmienne - np. to, że w Polsce można zjeść pierogi :)
Mikael: O tak, to są te dobre rzeczy!!!
MUAM: W jakim najdziwniejszym miejscu przyszło Ci występować?
Mikael: Wróciliśmy niedawno z Bangkoku i Singapuru - miejsc, w których nigdy wcześniej nie byliśmy, totalnie szalonych. W Bangkoku mieliśmy możliwość zagrać z samurajskimi zespołami death mettalowymi oraz z naszymi przyjaciółmi z Conan. To było niesamowite doświadczenie i trasa klubowa po Skandynawii, którą grałem tuż po tamtym wyjeździe wydała mi się przez to straszliwie dziwna...
Miałem też okazję odwiedzić Xi'an w Chinach, jedno z najstarszych miast na świecie, o którym niewiele wiedziałem, a jest niezwykle fascynujące. Spędziliśmy tam dwa dni starając się doświadczyć możliwie jak najwięcej. Graliśmy dla młodej publiczności, która wcześniej nie miała okazji słuchać takiej muzyki, bo nie dociera do nich death metal w takiej ilości, jak doświadczają go np. fani w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Zdarzyło nam się też grać w Tibilisi w Gruzji, gdzie nie było sceny - występowaliśmy na podłodze, bez zaplecza technicznego i choć nie było to łatwe, daliśmy radę. To są takie historie, które na początku przyprawiają o zawrót głowy, gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem, a później można się z nich śmiać...
MUAM: To są właśnie te wspomnienia, które zostają w sercu na zawsze.
Mikael: Dokładnie!
MUAM: Mam nadzieję, że najbliższe koncertowe podróże dostarczą Ci niezliczonych wspomnień, oczywiście tylko tych pozytywnych. Dziękuję Ci pięknie za Twój czas i do zobaczenia w Polsce. To był dla mnie zaszczyt.
Mikael: Dzięki piękne, paaa!
Nowy album Dark Tranquillity, "Endtime Signals" dostępny jest tu: https://darktranquillity.bandcamp.com/album/endtime-signals
Dark Tranquillity ruszają w trasę koncertową po Europie i wraz z Moonspell zagrają 17 kwietnia w warszawskiej Progresji. Na koncert zaprasza Knock Out Productions. Więcej na www.knockoutprod.net
Dark Tranquillity przyjadą też do nas w czerwcu i 7.06, ostatniego dnia Mystic Festival zagrają na dużej scenie wraz z Sepulturą oraz grupami Apocalyptica i Landmvrks. Więcej informacji o festiwalu na www.mysticfestival.pl
ENGLISH VERSION
A long tour, collecting new album ideas, the recordings, a few-day break and another travel - that's a never ending cycle and a life of an active musician. It's a demanding and challenging, but very satisfying and fulfilling job.
During one of his precious breaks one of the greatest metal vocalists of all times, the amazing Mikael Stanne found a little while to tell me about his passion and love to music, sharing time between four bands, being an active singer in Dark Tranquillity, The Halo Effect, Cemetery Skyline and Grand Cadaver. He's a hard working and deeply passionate artist who still loves travelling, meeting people and discovering.
Między Uchem A Mózgiem: You must be a very busy person. As I’m familiar with you’re now a member of four bands bands (Dark Tranquillity, The Halo Effect, Cemetery Skyline, Grand Cadaver). How do you deal with sharing time between all those activities like recording music and touring?
Mikael Stanne: Oh yeah, that’s not easy. It was way easier when we all started it. During the pandemic it was a lot easier to bring a new band to life, because there was nothing else to do, the calendar was empty, so yeah, there was a time for the new ideas and to record new music.
MUAM: Wow, seems like you live now on a constant tour…
Mikael: yeah, it’s a challenge, but it’s interesting. I get to work with different people and play in a variety of places that I normally wouldn't be able to go to. It's a bit of a whirlwind - I just got back from the Finnish tour with Cemetery Skyline, right now I'm writing lyrics for a recording I'm doing tomorrow with Grand Cadaver. Next week we’re starting rehersals with Dark Tranquillity before a 5-week tour. After the tour, I’m back to working on The Halo Effect new material. It’s a constant work, but thankfully I have great people in the management, who take care of everything for me to make sure that I'm not too overworked. It’s a lot of to do, but also a lot of fun too. Busy times ahead (laugh).
I feel very fortunate to be able to do all of this and to work with some of my absolute favourite people and musicians. I can’t complain about how busy I am – it’s all my fault basically, so all that I can do is to suck it all up and do the work.
MUAM: That’s absolutely incredible. I admire it all. How much time do you spend at home during the year? Do you have time for a rest?
Mikael As much as possible. Year before last was pretty rough – with a lot of shows, but in fact this year is going to be even worse… The plan is to take it more easy next year and take some rest. I have to take care of the time when I’m home with my family and really enjoy it – that’s the most important thing that I can do.
MUAM: What's the most important for you while being on tour?
Mikael: Well, staying healthy somehow and trying to enjoy what it is of course. Being on the ohter side of the world might be frustrating sometimes, when you want to be home, but you know why you’re there – you have a job to do, but also an obligation to yourself and your bandmates, as well as of course to the crowd. If people will stop listening to you, that’s all over. Just because of the fact that we are deeply passionate about this we can continue to play together, but it’s up to the listeners, so we have to enjoy it as much as we can for as long as we can.
Sometimes it’s easy to forget when you’re on a big tour, but it’s not the day at the office basically. This is something we have dreamed about and worked for our entire lives.
MUAM: Dark Tranquillity has a long history – you’re around for over 30 years. I deeply appreciate it and the fact that you’re still touring and playing for fans. What has changed in your life among this time? I’m sure a lot…
Mikael: yeah, that’s crazy. When we started it was just something that we did immediately after school, going home, playing guitar and hanging out with friends, talking about music. It became when we were around 16. Music is always there, it’s your main focus, but then you have to take care of everything else, starting a work, moving to a city and all the daily stuff.
All of our lives had changed a lot, but it’s always like a passion. You do things that you can go on tour and take care of a home too - have a comfortable place to write and to record. You need to work with people you’re comfortable with and you care for, so you make more music and create something together. Of course we’re getting older and life gets in a way in different ways, or your priorities change and that has happened to a lot of people in the band over the years, you get into something else, so you cannot lose passion in doing for different reasons and that’s all good, that’s fine. None of us should be doing it as exactly what we want to do.
For me it’s important to be 100% passionate about it and otherwise I don’t really see the point. There’s a lot of hard work, a lot of long hours, long travels and all that stuff. If you do not feel for it, you should not do it. We construct a life around this. As much as I love people, this is something that lid up that fire inside of you, even when we were 15, 16, it hasn’t gone away, we’re still hungry for more. I can’t wait to do this again, it’s crazy.
MUAM: The new record sounds so fresh. This passion is definitely there. „Endtime Signals” is so honest.
Mikael: The passion is definitely the same, maybe the expression is different. The frustration and anger that we put into music when we were teenagers and in our 20s, that was the angst and trying to figure out what the world was, what’s our place in it, how to deal with things, that we not try to do it by forming a band and locking ourselves in rehersal rooms.
That feeling of desperation and feeling lost in the world is still there, especially nowadays. When we started writing „Endtime Signals” we felt a bit hopeless and helpless, so many things happened to the places where we travelled, one week we’ve been in Ukraine, and two weeks later in the US and the war started, that left us feeling like what the hell we’re doing, what is our purpose – we’re just entertainers, are we just there to scream and have fun? It feels weird in the current state of the world…
It was really important to us to make this album to justify our behaviour and kind of our choice in life to do this and it was also a way to express this feeling of helplessness and anger of what direction the world is going. Music for me is that the escape from something or a validation of the feelings you’re feeling. You can be consonant with the music you listen to or you can reinforce the feeling or it can open up new perspectives. Sometimes all you need is the information what you’re feeling is also felt by someone else. That someone else is equally miserable – for me that feels good. This kind of extreme form of music is all about the storm of emotions – the ultimate sadness, the anger you’ve been into, the things you hate the most and it’s not hard to find those feelings nowadays. Sobriety nowadays is just easy. Just finding the right words to channel that anger, it works in some therapeutic means to justify yourself and it’s very much needed. I certainly need it and it’s a great release for all of us.
MUAM: There’s a lot of hope in this music also because of this ballance between the darkness and the melodies and harmonies.
Mikael: Hopefully the melodies reinforce that feeling as well. That’s always been our goal to amplify the emotions through melodic guitars for instance. Vocals have always been harsh, like screaming.
MUAM: How do you feel as a vocalist among the years? Is it easier for you now to sing and to perform, or is it totally opposite?
Mikael: I definitely think it’s easier. However when I was younger it was easy because you heal up super fast when you overdo it nights but nowadays I worked out a technique that I know always works, so I never worry. I practiced more in the last couple of years than I ever have, during the pandemic I didn’t do much other than write and sing and record, so I recorded so many albums and so many songs and just short period of time gave me a lot of that practice, the stamina and the technique, so nowadays we can tour for five weeks straight with no days off and that’s fine. Of course I was kind of worried during the Cemetery Skyline tour recently, because there’s no screaming in those songs, just clean vocals, but that worked out too, so it seems like the technique is working. The time of doing different projects really paid off in order to feeling more confident and better with my voice and my singing. I feel better than I ever have! It sounds now as good as I wanted to. I cannot be happier!
MUAM: Great to hear that! What about writing lyrics – do you have time to write them on tour or you do it somehow in between? Is this a natural process or do you need a special space to concentrate on this work?
Mikael: It’s natural in the way I write to kind of refer to what I’m feeing in words somehow, to have it suit the music. It’s a challenge that I embrace. Sometimes I do it on tour, you get an impression when you’re on a plain or train or in between shows. You just write about what you see and experience. The most work I do at home. I just sit and listen to the songs and I can try out things in my studio, so I can immediately know what can fit. Whenever I have time it’s mostly at home.
I wrote a lot when I was in China a couple of weeks ago for some reason. I just felt kind of desolate and weird and so different and that inspired me a lot. I just finished some lyrics. Anything that comes to mind sparks something in you that I felt I want to scream about. But mostly I need some quiet time, I need to be alone in a room and just 100% focused – that’s the best.
MUAM: What about the feeling while performing on stage – did it change somehow now in comparison to the previous years? Totally relaxed now?
Mikael: I think I’m more relaxed now, because things work now. The worry, the fear and the stress I somehow used to feel was kind of always based on the feeling you’re not top of your game, the boys are not feeling the way they should. For many years I struggled with the anxiety before the shows, and not living up to the standard that I set for myself. Now I think we have a system and I have the system of warming up and getting there every day so that I know that it’s gonna work, it’s gonna be fine and I can kind of relax about that and the technical stuff in terms of equipment and a lot of things that can go wrong – now nothing’s wrong anymore. I’m more relaxed and I can focus on the show and the performance. It used to be more chaotic, I used to be more controlled. I still like a bit of chaos and to be thrown in there, it should not be too safe and the same thing every night. It should be a little bit different, something should happen, just to feel it, kind of sparks that madness. If it’s too controlled, there’s no fun and you certainly forget the show. I want every show to be special, unique in some way. Of course every show is different, the room is different, the crowd is different, vibe is always different. That’s what I love. Saturday night in Goetheburg is different from a Tuesday afternoon in China for instance. Anything can happen. You have to embrace it and prepared for it, so that’s the fun thing about it, the challenging and interesting part.
MUAM: Do you prefer playing on club stages or big festivals where you can meet more people, maybe hear other bands you like?
Mikael: I’m very fortunate to do both many times a year. I do love the club tours – when you’re close to the audience, you can see everybody, there’s a vibe and the communication, back and forth, it comes with that, you can look people in the eye singing, then you are understood and you understand them. I love that and it’s more controlled as well. Festivals can be a bit more chaotic. Of course it’s great to see a lot of friends and bands that I love, I get to see a lot of cool bands that I dig, and also you play for a huge crowd which is an incredible feeling of course. I’m glad I do not have to choose between those two. I love it both, but I think that a perfect venue where there’s a good vibe and people want to be there, that’s set up right and people want to see us, there’s some history when you’re playing – that’s my favourite thing. You can see everybody and everybody’s there for the same reason, in conversation basically with the crowd that’s my absolute favourite one.
Mikael: Yeah, totally different. That’s a fun, cool part. Playing a small place everybody’s there for you. You can play whatever you want, play some more obscure songs you want to play, then the most crowd pleasing stuff when you’te on festival. On a festival there’s a different set. The songs that could fit for people that have not seen us (never) or have not seen us in a year. I really dig those differences. These 2 shows are definitely going to be very different in terms of what we play as well.
MUAM: What about performing when the sun is shining?
Mikael: hmm, not a fan! That’s always rough. Used to like it more than I do now. I love when we can use the darkness to our anturage, use the light show and the video screens and all that stuff. It can intense the experience, so anytime we have a chance to play in the dark we take it. It’s a bit uncomfortable, we played some time in a bright sunlight wearing glasses basically and nearly survived. It’s not for metal.
MUAM: That’s right. I totally agree, it’s not for a dark music. What do you think about the new technologies and the new ways of music promotion? I’m sure you grew up reading music magazines, getting to know music from the records and the radio. Now it’s all over, it’s totally different…
Mikael: I try to embrace the new ways of finding things out. Of course it’s way easier, but it loses a bit of that sense of discovery. When you discover an album just by listening to it in a record store for instance, or you get introduced by a friend, you go to his house, you copy the album on cassette, and also the thing when you have to buy the record to listen to it… It costs you a few euros and of course the time, and then you can only buy one or two records a month, because you do not have enough money and that had to be special, you needed to decide what to pick, to choose something good, the album that you did not like at first, you better listen to it until you like it, because you bought it…
I miss that part of discovery…
Obviously I still love checking new bands… today it’s Friday, a time for new albums… I usually spend the morning just listening to the new stuff, see if there’s anything that could interest me. And of course there was a time when bands were paid for playing music, that was cool. Nowadays that does not happen anymore… that side of it is horrible and it really hurts. There’s tons of musicians out there, but a few can actually make it, even though you’re amazing and really talented, the reviews are great, the audience loves it, but it’s maybe just a niche audience, but usually back in the days that was enough for you to manage, but nowadays you have to tour endlessly and sell more t-shirts than you sell records… It’s disheartening for lot of bands. You have to work harder with no guarantee of the results…and in order to succeed. It’s crowded, everyone wants to be in a band and be a part of that. There’s so much stuff out there and so easily available. I’m not envious of a new bands that are starting now…
MUAM: So true, that’s too much of everyting now, it’s impossible to follow everything…
Mikael: I hope it will kind of change and people will get tired of whatever Spotify is doing… and you like a physical product… It’s kind of disheartening, at the same time it somehow reaches the audience, people could listen to it everywhere in the world… You just have to be willing to work in a different way than you used to. I guess we have to embrace that.
MUAM: Yeah. There’s another threat to the music world, the artificial intelligence that is producing instant music now, it can be similar to anything real that was recorded over the years, it’s harder to distinguish between the real and artificial music now.
Mikael: It’s getting even harder obviously. It’s an existential threat to a lot of art forms. It’s so easy to just come up with an idea, because you do not even realise how incredible it can sometimes look. But it’s piggybacking on the back of so many other artists who actually do original and creative work, so it's really unethical when it comes to art.
Mikael: There are a few. I love to play some clubs in Holland, Harlem outside of Amsterdam for instance, that’s one of my favourite places. There are a few places in Belgium, O13 or Tilburg or in Neimegen - there are some venues where you feel very comfortable and like playing, because it sounds so good, that’s one thing.
The other is of course we get to incredible cities that we love, like going to our favourite bars and restaurants, because we have travelled for many years, so you’re finding a lot of your beloved things in many cities. My favourite thing to do on tour is to go for a run early in the day and see the city if I have not been there, sculp around and see what I can find there, - a good bar to drink or restaurant to eat or see something worth seeing. I like to discover.
We’ve been to some cities many times, but thery are constantly changing… It’s only actually when you take the time to get out there and see that you can experience something – for many years we just did not do that, were stuck inside of the venues. I’m kind of remeding that now in this last couole of years I try to enjoy it as much as I can and see as much as I can. We also have a lot of friends along the road – I try to spend as much time as I can with them and that’s absolutely partly appealing of touring.
MUAM: And the places you visit are changing constantly. New buildings are built, the character of a place can be different…Some places are closed, some are open…
Mikael: That’s kind of sad when you realise the places you’ve played are closed, but that’s always cool to see new stuff. Even when you’re on tour and come back to your hometown and see how things change in a way of two months… It’s constantly happening. That’s fin to see to, that’s a part of a tour life to experience those changes.
MUAM: Some things also remain the same like for example „dumplings” in Poland.
Mikael: Oh yeah, that’s the good stuff!
MUAM: What was the strangest place you played?
Mikael: We just came back from playing Bangkok and Singapore – the places we never played before… Bangkok was cool, we were able to play with some Samurai death metal bands and British doom metal Conan, just in a dead centre of Bangkok. That was insane. Then there was this small club tour playing Scandinavian death metal – it felt pretty dumb strange after this experience.
I've never forget Xi'an in China – I never been there before and did not know about the city that much… We’ve been there for 2 days tyring to figure out everything we could about it. It’s fascinating to see one of the oldest cities in the world and there we are playing death metal in front of really young people who had nvere really see any bands like us before… It’s facinating to see the reactions of people who had not seen that much shows as in Europe (escpecially Scandinavia) or the US, I really love that.
We’ve played some strange places like Tibilisi in Georgia, were there was not even a stage and we still performed, I don’t think it worked, but we did it. It’s been chaotic, the things you are upset at the time, but you can laugh afterwards…
MUAM These are the memories you keep deep in heart forever.
Mikael: Exactly
MUAM: Hope you’ll have loads of only good memories from the upcoming tours. Thank you so much for your time and see you in Poland! It was an honour to talk to you.
Mikael: Thank you so much! Bye!
The new Dark Tranquillity album "Endtime Signals" is available here: https://darktranquillity.bandcamp.com/album/endtime-signals
You may check the Dark Tranquillity tour dates here: https://www.darktranquillity.com/tour
Check also the Mystic Festival's website: www.mysticfestival.pl